wtorek, 22 stycznia 2013

Okolice.

Rozlewiska, niedaleko naszego domu. Skute lodem. Kruchym nieco. Na horyzoncie Polska i stare słowiańskie osadnicze tereny. Czasem każdy z nas czuje się jak to drzewo uwięzione w okowach wszechobecnego lodu. Samotne, zmarznięte, piękne w surowości... czekające na odwilż i wiosenne słońce.




poniedziałek, 7 stycznia 2013

Z krainy zwanej "Szuflandią@

Odnalazł się po roku... gdzieś w zakamarkach dysku twardego.
Portret Magdy z 2011 roku. Zabawa światłem w domu. Bez studyjnego sprzętu i zastępu ludzi do pomocy. Tylko my dwoje, nasze spojrzenia, gesty i energia uczuć.
To co najważniejsze w portrecie, to spojrzenie i empatia. Bez maryjnych gestów, bez wymyślnych fryzur i innych tego typu "kreacji" na siłę.
Jednym słowem - zero "artyzmu"... :)



niedziela, 9 grudnia 2012

Lekko jesienny portret

W oczekiwaniu na "landszafty" prezentuję Wam jeden z jesiennych, tegorocznych portretów... Pani Justyna w radosnej odsłonie...

Miejsce akcji: nieśmiertelna, pełna uroku "Dolina Miłości"


poniedziałek, 19 listopada 2012

Nadal kocham portrety...

Nic na to nie poradzę, że nadal kocham portrety, ludzkie twarze i emocje. A najbardziej oblicze mojej ukochanej M.


Były chwile, gdy myślełem, a raczej bałem się, że rozstanę się z obrazami fotograficznymi na dobre. Ten natłok form i wyrazów, śmieci i perełek, spowodował w moich oczach przesyt. Nie mogłem oglądać już żadnych zdjęć.... Brak spokoju wewnętrznego również się do tego przyłożył.

Gdy zdasz sobie sprawę ze szczęścia jakiego jesteś częścią, gdy zauważasz piękno wokół siebie, gdy przystajesz podczas spaceru abu podziwiać drzewo, którego urok schowany jest przed przelotnymi spojrzeniami, gdy patrzysz na ludzi z sercem, dostrzegając ich wewnętrzne piękno i dobro, gdy masz przyjaciół, z których towarzystwie czujesz sie szczęścliwie i bezpiecznie, TO MASZ JUŻ WSZYSTKO.

Mam i ja....

Portret powyższy dedykuję mojej Ukochanej...

środa, 14 listopada 2012

Powrót do źródła. Zapowiedź.

Okolica... znów mam ochotę na zdjęcia... tym razem bez twarzy, powiginanych w maryjnych gestacj rączek. Zen. Przyroda. Odpoczynek i spokój.

Już wkrótce nowy projekt wraz z tekstem.
Tymczasem oto przedsmaczek.




Pierwsze dwa - Dolina Miłości (z dedykacją dla opiekuna i osoby, która chyba wie najwięcej o historii tegoż miejsca - dla Ryśka Mateckiego)


Parstainer See (zdjęcie zrobione podczas nieco długiej - 65km - spontanicznej i jednodniowej rowerowej wyprawy po moich okolicach)

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Hieronim


Hieronim jest niezwykle interesującą osobą. Spotkałem go zupełnie przypadkiem w okolicach Jasnej Góry. Opowiedział mi historię swojego życia, przedstawił poglądy na politykę, religię i ludzi ze świata muzyki i bohemy artystycznej, w którym się obraca i spełnia. Pokazał mi prace malarskie swojego syna, z którego jest bardzo dumny. Wyobraźcie sobie, że mają problem, aby zebrać 800 złotych na wystawę prac tegoż syna w chinach, w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Artystów Chińskiej Kaligrafii i Marastwa Tuszem. Zaprosiłem go do siebie, mam nadzieję, że przyjedzie...Świat bez takich barwnych ludzi jak Hieronim byłby nudny i szary. 
Doceńmy to.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Wkrótce Beltaine

Czy to dlatego spać nie mogę po nocy ? Mam wrażenie, jakby wzywał mnie jakiś pradawny głos z głębi lasu i gór, z dalekiej przeszłości, czystej, pierwotnej tak bardzo... jakże chętnie ulegnę mu wkrótce... 



Które wydanie leży najbardziej i komu ? (Welche Edition ist am besten, und an wen?)


Pozuje Magdalena


Za Encyklopedią Britannica:

"Beltane, also spelled Beltine, Irish Beltaine or Belltaine, also known as Cétamain, festival held on the first day of May in Ireland and Scotland, celebrating the beginning of summer and open pasturing. Beltane is first mentioned in a glossary attributed to Cormac, bishop of Cashel and king of Munster, who was killed in 908. Cormac describes how cattle were driven between two bonfires on Beltane as a magical means of protecting them from disease before they were led into summer pastures—a custom still observed in Ireland in the 19th century. Other festivities included Maypole dances and cutting of green boughs and flowers. In early Irish lore a number of significant events took place on Beltane, which long remained the focus of folk traditions and tales in Ireland, Scotland, and the Isle of Man. As did other pre-Christian Celtic peoples, the Irish divided the year into two main seasons. Winter and the beginning of the year fell on November 1 (Irish: Samain) and midyear and summer on May 1 (Irish: Beltaine). These two junctures were thought to be critical periods when the bounds between the human and supernatural worlds were temporarily erased; on May Eve witches and fairies roamed freely, and measures had to be taken against their enchantments. Cormac derives the word Beltaine from the name of a god Bel, or Bil, and the Old Irish word tene, “fire.” Despite linguistic difficulties, a number of 20th-century scholars have maintained modified versions of this etymology, linking the first element of the word with the Gaulish god Belenos (Irish: Belenus)."

środa, 2 listopada 2011

wtorek, 1 listopada 2011

Jesiennie anty chandrowo

Zawsze na jesieni dopada mnie chandra... walcząc z przygnębiającym klimatem, wykorzystując ostatnie podrygi mijającego lata i odchodzące w zapomnienie ciepłe promienie słońca postanowiłem odbyć jakiś konstruktywny spacer ku pokrzepieniu nastroju, oto efekty :