poniedziałek, 11 marca 2013

niedziela, 17 lutego 2013

Portret kumpla

To zdjęcie powstało dość dawno... jakieś 3 lata temu. Przedstawia mojego przyjaciela, niesamowitą i fascynującą osobę. Myślę, że na tym zdjęciu, jest on, jego historia i wnętrze.

Wędrówki po okolicach

Za oknem szarzyzna... spać się chce nieustannie, szklanicami kawy człowiek się musi wspomagać aby prosto na nogach stać. Jednak, gdy już się obudzi, założy kamasze, ciepły polar, czapę i wyjdzie na zewnątrz, odkryć może urokliwe miejsca, w których dostrzec można echo uciekających promieni słońca, często mgłą okraszone, surowe, blade ale urokliwe i niezwykłe.

Oto efekty naszej ostatniej, a raczej dwóch ostatnich wędrówek:

Rozlewiska Odry w Schwedt

Widok ze wzniesienia, na którym kiedyś znajdowało się grodzisko wczesnosłowiańskie. Okolice Zatoni Dolnej, widok w stronę Raduni.

wtorek, 22 stycznia 2013

Okolice.

Rozlewiska, niedaleko naszego domu. Skute lodem. Kruchym nieco. Na horyzoncie Polska i stare słowiańskie osadnicze tereny. Czasem każdy z nas czuje się jak to drzewo uwięzione w okowach wszechobecnego lodu. Samotne, zmarznięte, piękne w surowości... czekające na odwilż i wiosenne słońce.




poniedziałek, 7 stycznia 2013

Z krainy zwanej "Szuflandią@

Odnalazł się po roku... gdzieś w zakamarkach dysku twardego.
Portret Magdy z 2011 roku. Zabawa światłem w domu. Bez studyjnego sprzętu i zastępu ludzi do pomocy. Tylko my dwoje, nasze spojrzenia, gesty i energia uczuć.
To co najważniejsze w portrecie, to spojrzenie i empatia. Bez maryjnych gestów, bez wymyślnych fryzur i innych tego typu "kreacji" na siłę.
Jednym słowem - zero "artyzmu"... :)



niedziela, 9 grudnia 2012

Lekko jesienny portret

W oczekiwaniu na "landszafty" prezentuję Wam jeden z jesiennych, tegorocznych portretów... Pani Justyna w radosnej odsłonie...

Miejsce akcji: nieśmiertelna, pełna uroku "Dolina Miłości"


poniedziałek, 19 listopada 2012

Nadal kocham portrety...

Nic na to nie poradzę, że nadal kocham portrety, ludzkie twarze i emocje. A najbardziej oblicze mojej ukochanej M.


Były chwile, gdy myślełem, a raczej bałem się, że rozstanę się z obrazami fotograficznymi na dobre. Ten natłok form i wyrazów, śmieci i perełek, spowodował w moich oczach przesyt. Nie mogłem oglądać już żadnych zdjęć.... Brak spokoju wewnętrznego również się do tego przyłożył.

Gdy zdasz sobie sprawę ze szczęścia jakiego jesteś częścią, gdy zauważasz piękno wokół siebie, gdy przystajesz podczas spaceru abu podziwiać drzewo, którego urok schowany jest przed przelotnymi spojrzeniami, gdy patrzysz na ludzi z sercem, dostrzegając ich wewnętrzne piękno i dobro, gdy masz przyjaciół, z których towarzystwie czujesz sie szczęścliwie i bezpiecznie, TO MASZ JUŻ WSZYSTKO.

Mam i ja....

Portret powyższy dedykuję mojej Ukochanej...

środa, 14 listopada 2012

Powrót do źródła. Zapowiedź.

Okolica... znów mam ochotę na zdjęcia... tym razem bez twarzy, powiginanych w maryjnych gestacj rączek. Zen. Przyroda. Odpoczynek i spokój.

Już wkrótce nowy projekt wraz z tekstem.
Tymczasem oto przedsmaczek.




Pierwsze dwa - Dolina Miłości (z dedykacją dla opiekuna i osoby, która chyba wie najwięcej o historii tegoż miejsca - dla Ryśka Mateckiego)


Parstainer See (zdjęcie zrobione podczas nieco długiej - 65km - spontanicznej i jednodniowej rowerowej wyprawy po moich okolicach)

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Hieronim


Hieronim jest niezwykle interesującą osobą. Spotkałem go zupełnie przypadkiem w okolicach Jasnej Góry. Opowiedział mi historię swojego życia, przedstawił poglądy na politykę, religię i ludzi ze świata muzyki i bohemy artystycznej, w którym się obraca i spełnia. Pokazał mi prace malarskie swojego syna, z którego jest bardzo dumny. Wyobraźcie sobie, że mają problem, aby zebrać 800 złotych na wystawę prac tegoż syna w chinach, w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Artystów Chińskiej Kaligrafii i Marastwa Tuszem. Zaprosiłem go do siebie, mam nadzieję, że przyjedzie...Świat bez takich barwnych ludzi jak Hieronim byłby nudny i szary. 
Doceńmy to.