środa, 18 maja 2011

Jezioro - dokładka

Już w weekend sesja rodzinna prawdopodobnie. Jak aura dopisze.
Tymczasem, jedno zapomniane z sesji nad jeziorem wrzucam...

sobota, 14 maja 2011

Wiła. Służka Welesa. Nasze Mity. Dziedzictwo.


Na początku istniało tylko światło, bezkresne morze i krążący pod postacią łabędzia nad przepastną otchłanią bóg Świętowit. Bogu dokuczała samotność. Spostrzegł jednak na wodzie swój cień. Postanowił więc oddzielić cień i ciało związane z cieniem. W ten sposób powstali bogowie Swaróg i Weles.
Swaróg ze światła uplótł łódź i zamieszkał w niej, kołysząc się na falach. Weles zanurkował w głębiny i tam spędzał większość czasu. Jednakże obu bogom znudziła się monotonia morza i zapragnęli stworzyć stały ląd. Swaróg namówił Welesa, aby ten zanurkował aż na samo dno otchłani i przyniósł mu garść piasku. W czasie zbierania piasku Weles miał wypowiedzieć formułę z magicznych słów, która by zawierała ziarno współpracy. Weles miał wyrzec formułę "Z mocą Swaroga i moją". Weles dwukrotnie nurkował, ale nie mógł dosięgnąć dna bezkresnego morza. Dopiero przy trzeciej próbie, wypowiedziawszy poprawną formułę, udało mu się dosięgnąć dna otchłani i schwycić garść piasku. Jednakże Weles chciał stworzyć ziemię tylko dla siebie, więc kilka ziaren piasku ukrył w ustach.
Po wynurzeniu się Weles wyciągnął dłoń ku Swarogowi. Swaróg wziął z jego dłoni kilka ziaren piasku i rozrzucił po powierzchni wody. Piasek po zetknięciu z wodą zamieniał się w suchy ląd i rósł. Również ziarenka piasku w ustach Welesa zaczęły rosnąć. Weles zmuszony był do wyplucia pęczniejących ziaren. Tam gdzie splunął zaczęły piętrzyć się góry. Kolebka świata stworzona przez bogów była niewielka. Na tej niedużej wysepce dwaj bogowie ledwie się mieścili. Samolubny Weles postanowił sam zapanować nad światem i postanowił zepchnąć Swaroga do morza i utopić w otchłani. Kiedy tylko Swaróg zapadł w sen, Weles podniósł go i zaczął nieść go w kierunku brzegu. Ale gdy próbował zbliżyć się do brzegu, brzeg odsuwał się dalej w morze. Świat osiągał coraz to większe rozmiary w miarę tego, jak zdesperowany Weles niósł Swaroga do morza. W końcu zrezygnował.
Kiedy Swaróg obudził się, spostrzegł, że ląd się powiększył. Weles z radością przekazał mu wiadomość o tym, że świat stale się powiększa. Na początku obaj byli zadowoleni, ale Swaróg po pewnym czasie zaczął się niepokoić, że niebo stanie się zbyt małe i nie będzie zdolne dłużej przykrywać lądu. Mimo że podzielił się z Welesem swoim niepokojem, ten nie chciał go słuchać i niczym się nie przejął. Swaróg zaczął więc podejrzewać, że Weles coś przed nim ukrywa i stworzył pszczołę, którą wysłał na przeszpiegi. Pszczoła siadła cicho na ramieniu Welesa i śledziła jego poczynania. A Weles z morskich fal stworzył kozła i zaczął z nim rozmawiać. Śmiał się z głupiego boga Swaroga, który nie potrafi powstrzymać rozrastania się świata. Weles opowiedział kozłowi, że wystarczy kijem wyznaczyć wszystkie strony świata, aby ten przestał się rozrastać.
Kiedy pszczoła wróciła do Swaroga i opowiedziała mu, co słyszała, ten skręcił z fal i ze światła kij, wyznaczył nim wszystkie strony świata i rzekł "Wystarczy Ziemi". Świat przestał się rozrastać i stał się takim, jakim go dzisiaj widzimy. Bogowie popatrzyli na siebie i zaczęli się kłócić o panowanie nad niebiosami. Ale tego Świętowit nie mógł już ścierpieć. Zawołał Swaroga i Welesa do siebie i podzielił pomiędzy nich świat. Swaróg miał panować nad lądem, a Weles miał rządzić pod ziemią. W ten sposób krainy bogów zostały rozdzielone i Welesowi przypadła w udziale Nawia, kraina gdzie bóg mógł wypasać na łąkach dusze zmarłych ludzi. Swaróg zaś stał się bogiem ognia, słońca i ziemi.
(źródło: Wikipedia)
Niniejsza sesja jest "rozbiegówką" przed moim autorskim projektem, w hołdzie naszemu prawdziwemu dziedzictwu - Mitologia Słowiańska. Zapraszam do uczestnictwa w tym niecodziennym przedsięwzięciu.

wtorek, 10 maja 2011

Wiosenny Zmierzch I

To miejsce... magiczne. Wracałem do niego przez cztery lata, za każdym razem gdy szukałem spokoju, ciszy i wytchnienia. Rozlewiska i łąki nadwiślane. Po powodzi zalane błotnistą, spienioną wodą, na wiosnę zatopione w zieleni. Śpiew setek ptaków nam towarzyszył gdy tworzyliśmy nasze obrazy... Zachód słońca, nieśmiertelnie piękne miejsce, uwieczniane przeze mnie wiele razy - tym razem inaczej :)

Część 1

Pozowała Magda

poniedziałek, 9 maja 2011

Gdy słońce chyli się ku zachodowi...

Wczorajszy efekt wycieczki na łąkę... tuż przed zachodem słońca, piękne światło, upierdliwe komary, zapach wiosny... Ot, taki mix :)







środa, 4 maja 2011

Bieszczadzkie Krajobrazy

Oto efekt naszych ostatnich wędrówek po Biesach - ZEN Krajobrazy. Bez ludzi prawie... Część dalsza wyprawy.
 Widok z łąki nad Chmielem - zejście z Otrytu

 Widok z okolic Krzemieńca
 Spalona połonina - widok od strony Tarnicy
 Widok z Bukowego Berda
Zejście łąką z Otrytu w stronę Chmielu

poniedziałek, 2 maja 2011

Otrycka Opowieść

"Księżyc nad Otrytem
Niebo Pełne Gwiazd
Tańczą Szare Popielice
San Usypia Nas..."

Kilka dni temu, w towarzystwie mojego przyjaciela, zawędrowaliśmy po wyczerpującej wędrówce pierwszodniowej i noclegu w Kolibie na pasmo Otrytu - wprost do odwiedzanej już kilkakrotnie wcześniej Chaty Socjologa. Miejsce magiczne, niezwykle urokliwe, pośrodku prastarego lasu otryckiego, na grzbiecie długości 18km, Zachodnie Bieszczady na północ od Sanu. Mieliśmy spać tu zaledwie jedną noc, jednak o poranku nie mogliśmy się oprzeć pozostaniu tutaj jeszcze odrobinę dłużej i pożegnaliśmy naszego przyjaciela, który ruszył w dalszą drogę. Tak pozostaliśmy na Otrycie 3 dni - przedłużając nasz pobyt o kolejny dzień (ostatni nocleg spędziliśmy tu, docierając na górę około godziny 00:30 - idąc długą godzinę nocą przez prastarą puszczę i po drodze mając okazję ujrzeć dorosłego rysia, że o przepięknym niebie pod Otrytem na łące, tuż nad Chmielem nie wspomnę...).
W sumie wracaliśmy do Chaty dwukrotnie. Raz już nawet gotowi do snu w schronisku w Wetlinie, w przeddzień wyjazdu, uznając nasz pobyt w Biesach za niepełny, szybko się spakowaliśmy i wyruszyliśmy na Otryt o 22. Dzięki łaskawości naszego bieszczadzkiego kolegi, który wspomógł nas transportem drogowym. Wieczór na Otrycie po północy już dogasał, ale i tak było warto kolejną noc spędzić w objęciach tego niesamowitego klimatu i w miejscu tak przesyconym wspomnieniami i emocjami tak wielu wspaniałych ludzi.

W tym miejscu pragnę pozdrowić serdecznie i podziękować za wspaniałe towarzystwo następującym osobom: 
- Krzych (Gospodarz) - osoba niezwykle interesująca, bieszczadzki piechur, intelektualista i artysta w jednej osobie, fotografik, a przede wszystkim zacny gospodarz Chaty Socjologa - Dzięki Krzychu za gościnę i wspaniałe towarzystwo!

- Iwan Draganow (Szalony Bułgar), lat 63 - alpinista, kobieciarz, podróżnik, doskonały kucharz i znawca kuchni i alkoholi (w szczególności nalewek :) ), snujący w nieskończoność swoje niesamowite opowieści, obdarzający nas niesamowitą mądrością życiową - Dzięki za wspaniała nalewkę, suszone serce byka i niesamowite rozmowy! Iwan brał udział przy odbudowie Chaty po spaleniu w 2003 roku.

Julo - Warszawiak od 6 pokoleń, jeden z nielicznych jak mniemam, muzyk, menedżer i ojciec. Budowniczy Chaty Socjologa i kilku(nastu) innych. Porzucił doczesności i karierę na rzecz wolności. Szacun !!

Tomek - nasz nocny kierowca i tradycyjny poranny, znajomy od ładnych kilku lat, to jego pierwszego zawsze witamy po przyjeździe :)

I wielu, wielu innych... w tym DJ-a z Poznania za wspaniałą grę na gitarze, młodą studentkę filozofii z Bieszczad (zapomniałem imienia), psa Kazana (alias Psycho(pa)tyk) oraz ekipę z Tundry :)) - schrzaniłeś mi pamiątkowe foto z Iwanem i Magdą chłopie !! :)

Powyżej - Krzych - Gospodarz

Krzych z Iwanem i Kazanem pod szopą
Krzych z Iwanem przy stole

Krzych na schodach do Chaty



 Iwan Draganow


 powyższe - Krzych

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Wyjazd - Medytacja - ZEN

Dziś ruszam w moje Bieszczady... Mała przerwa od wszystkiego, medytacja i zmęczenie. Naładowane baterie po powrocie i znów w wir rzucę się... Pomysłów pełna głowa, plany do realizacji, a w głowie będzie wszystko ułożone jak należy... Do dzieła więc !



Niebem i ziemią moją jesteś
Słońcem chmurą i kroplami deszczu
Uśmiechem w szarości i światłem w tunelu ciemności
Ciepłem w chłodne letnie noce 
Płomieniem świecy na parapecie okna
Dźwiękami piosenki z duszy płynącej
Natchnieniem mym bywasz także
Wszystkim dla mnie
Jesteś
Dzieckiem
Matką
Przewodnikiem 
I ślepcem bezbronnym
Pełnym wina kieliszkiem
Tańcem przy ognisku kupalnym
Totemem na polanie stojącym 
Któremu modły co wieczór zanoszę
Świątynią ciała
Śpiewem ducha
Boginią rozkoszy z każdego zakątka pragnień płynącą
Gdy w noc spoglądam
W szybie okna wśród świateł miasta
Ciebie właśnie widzę
Gdy lasem podążam 
Wśród ptaków śpiewu Twój głos słyszę
Gdy o słonecznej wyspie na oceanie ciepłym marzę
Widzę Cię obok siebie na plaży
A nad nami rozgwieżdzone niebo obce, wyśnione gładzę
Wszystkim dla mnie
Jesteś





Pozowała Magda

Pozowała Anna Sroka

sobota, 9 kwietnia 2011

Ostatnia Krucjata (Objawienie)

WROTA
Otworzyła je i PRZESZŁA do naszego świata. Istota z DRUGIEJ STRONY, martwa i nieśmiertelna w swej śmierci niezniszczalna, trwająca, istniejąca. Jej przybyciu towarzyszył ogłuszający grzmot burzy rozdzierającej wszystko co żywe dreszczem przerażenia.











PIERWSZY KROK
Powolnym krokiem, jakby w obawie przed zetknięciem przed czymś co materialne, przeszła przez otwarte wrota i postawiła stopę na zimnym piasku.












TKANIE PIERWSZEGO CZARU
Gdy tylko wrota, przez które przyszła, zamknęły się za nią, z dźwiękiem przypominającym zasysanie resztek wody w odpływie wanny, rozpoczęła tkanie swojego pierwszego czaru. Świat POCZERNIAŁ. Wydawało się, że rzeka, przy której się OBJAWIŁA również zmieniła swój kolor na bliski czerni.



ENERGIA DRUGIEGO UROKU - OCZYSZCZENIE
Wszystko co żywe - umierało. Wiatr ŚMIERCI, który towarzyszył kolejnemu urokowi, omiótł wszystko co żywe odbierając stworzeniom żyjącym w tym nieszczęsnym świecie ich marne istnienia, a przepływająca energia życiowa, zmieniając właściciela, targała istotą w przerażających spazmach. Widać było niemal, jak sprawczyni tego pogromu pochłania istnienie za istnieniem, nie czując zadowolenia czy cienia satysfakcji, o dziwo.

ZAKLĘCIE TRZECIE - ODRODZENIE
Gdy wydawało się, iż wszystko zostało już POWIEDZIANE i świat, w którym zagościła ISTOTA skazany został na bezpowrotne zapomnienie i śmierć, stała się rzecz niezwykła - ze zdwojoną siła, w ogłuszającym huku szalejącego wiatru, wcześniej niosąca śmierć istota, wydawać z siebie zaczęła NOWE życia, znikąd pojawiały się stworzenia, nowe, świeże, niespaczone plugawością swego poprzedniego żywota.


SPOJRZENIE
I wtedy stała się rzecz straszna - ja, goszczący w tej krainie, podróżujący między światami, niematerialny, niemożliwy do zobaczenia, ZOSTAŁEM DOSTRZEŻONY przez przepotężną istotę, niszczyciela, odtworzyciela światów, Anioła Śmierci, Boginię władającą magią tak potężną, zdolną niszczyć i tworzyć życie... Przez chwilę poczułem jak dotyka mojej nadświadomości, na skrzydłach której, dane mi było odbywać takie podróże dziesiątki razy wcześniej. Ogarnął mnie przejmujący, dotkliwy, lodowaty strach o swoje dalsze istnienie...

OCZYSZCZENIE
Zawładnęło mną uczucie ulgi, gdy Istota odwróciła swój wzrok ode mnie, zdejmując olbrzymi ciężar z mojej duszy w jednej krotochwili, uznając zapewne, i słusznie zaiste, iż nie należę do świata w którym do spełnienia miała tak znaczącą rolę. Spojrzała z zachwytem na swoje zwieńczone dzieło, przez moment wydawało mi się, jak JEJ płuca napełniają się oczyszczonym, odtworzonym powietrzem, nie wiem też czy to moja wyobraźnia, czy tak było, ale jestem prawie pewien, iż na obliczu tej przerażająco potężnej Istoty, ujrzałem przelotny cień radości i spełnienia... jej usta wykrzywiły się w coś na kształt UŚMIECHU.

ODEJŚCIE
Odeszła zostawiając świat odrodzony na nowo. Swoista KRUCJATA z plugastwem i złem, które gościło w tym uniwersum. NAWRÓCENIE i OSTATNIA SZANSA.
Mam nadzieję, iż podczas swoich przyszłych wędrówek po meandrach światów nieskończonych, będę miał okazję ujrzeć choć raz jeszcze potęgę i piękno tej Istoty, jej dzieło ZNISZCZENIA i ODRODZENIA. Mam też nadzieję, iż NIGDY NIE ZAGOŚCI W MOIM RODZIMYM ŚWIECIE...

Pozowała Magda - dzięki Kochanie :*
Stylizacja: Ja

sobota, 2 kwietnia 2011

piątek, 1 kwietnia 2011

Łódzki Industrial

Przy Piotrkowskiej, pewnego słonecznego, niedzielnego poranka...



W roli głównej: Magda i Praktica MTL5, Fuji X-Tra 400, obiektyw Marka (dzięki :) )